Ale każdy akt tworzenia wynika z miłości. Wtedy też tak było - cokolwiek w sumie z tego wyszło, pisanie przychodziło mi z łatwością, bo był to swoisty kanał, którym przedostawało się do rzeczywistości uczucie.
Dziś jestem trochę z uczuć wyzuta. Nie potrafię tak entuzjastycznie, jak bym tego chciała, przeżywać muzyki, sztuki, poezji, literatury. Ludzi. Religii. Na co dzień więc reprezentuję sobą wszystko to, co najprzeciętniejsi z przeciętnych. Jak beznamiętnie zanurzamy się w tym, co przepływa obok nas każdego dnia.
Podniecające zostają już tylko ucieczki.
O ile oczywiście uciekamy samotnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz