poniedziałek, 10 listopada 2014

Samospełniacz

Powiadam wam, kochani, za starych, dobrych czasów - jeśli tylko uruchomiło się wszystkie trybiki wyobraźni - opowieści zamieniały się w rzeczywistość. 


W pomieszczeniu było jasno i ciepło. Wybrali stolik przy dużym oknie. Widok zapierał dech i zmuszał do pokornego zamyślenia. Pierwsze dziesięć minut spoglądania na targane wiatrem morze uczcili więc milczeniem. Potem podano im kawę. Dobrze znany aromat i ciepło przenikające dłonie, którymi ujęła filiżankę, przyjemnie kontrastowały z ostrym, porywistym spektaklem rozgrywającym się za upstrzoną kroplami deszczu szybą. Przymknęła na chwilę powieki, skupiając całą uwagę na tych dwóch doznaniach. W tle czuła jeszcze delikatne ruchy jego nogi  podrygującej w takt pod stołem.

Podobała mu się ta piosenka, żywa i wesoła - tak właśnie się teraz czuł. I choć obserwując daremne wysiłki mew walczących z silnymi podmuchami wiatru, nazbyt szybko i jasno uświadamiał sobie porównanie z tym, co niewidzialne siły tego świata czynią z człowiekiem, nie tracił pogody ducha. Może jest ktoś ponad nami, kto wie, cóż to nie pozwala nam niekiedy rozłożyć skrzydeł i lecieć tak lekko, jak byśmy chcieli. Może dla tego kogoś to tak oczywiste jak dla nas wiatr powstrzymujący mewy. Może ten ktoś, patrząc na nas z politowaniem, dochodzi do podobnego wniosku, że nie warto walczyć ponad siły, że należy przeczekać...

Między kolejnymi myślami dochodziły go jeszcze strzępki rozmów innych obecnych w barze. Nad wszystkim panował. Rozsiadł się wygodniej na krześle, zapalił papierosa, wyciągnął nogi. Przeniósł spojrzenie na nią, gdy również się poruszyła.

- Jak się teraz czujesz? - Zapytał, a ona uśmiechnęła się ciepło, wyciągając rękę w kierunku jego twarzy i gładząc palcami policzek. Potem nachyliła się i szepnęła mu do ucha. - Bezpiecznie. - Oparła głowę na jego ramieniu. - Niech tak zostanie. - On pocałował ją w czoło. - Zostanie - obiecał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz