wtorek, 11 listopada 2014

Poczta Wszechświatowa

Wszechświat obsługuje specyficzny rodzaj poczty, zupełnie niekompatybilny z systemem, który obowiązuje w naszej ludzkiej społeczności. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to wszystko działa tak samo, a jednak u nas wybiera się przesyłkę priorytetową, ekonomiczną, a nawet natychmiastowego maila i ma się względną pewność, że w konkretnym terminie ta wiadomość musi, MUSI, dotrzeć na miejsce.

Tymczasem gdyby się tak zastanowić, to Poczta Wszechświatowa jest jakimś zupełnym absurdem. Zdarza mi się nierzadko korzystać z tego typu usługi i generalnie NIE POLECAM. Po pierwsze, nie wiadomo konkretnie, kto jest adresatem mojej wiadomości. Rozumiem doskonale, że niektórzy lubią pozostawać anonimowi, sama też wolę się przejść do paczkomatu niż odbierać przesyłkę face to face z rąk listonosza czy kuriera. W tym wypadku sytuacja jest jednak przesadą. Dowolność w adresowaniu wiadomości posyłanej we Wszechświat to sprawdzian dla zdrowego rozsądku - niektórzy z frustracji nie zdają tego egzaminu! Ale idąc dalej, bo nie adresat jest tu jednak sednem sprawy (akurat w tym konkretnym wypadku), całe to zażalenie, czy może rozżalenie, spowodowane jest czasem i sposobem dostawy.

Poczta Wszechświatowa powinna wprowadzić system, który pozwoliłby przełożyć czas przesyłki na czas obowiązujący w miejscu, do którego ma ona dotrzeć. Nie można czekać w nieskończoność! Ostatnia moja przesyłka dotarła do mnie - uwaga - po niemalże dwóch i pół roku! Jak się można spodziewać, po takim czasie oczywiście zupełnie już zapomniałam, co i kiedy zamówiłam. Dostawszy przesyłkę, nie zdałam sobie sprawy, że to ta zamówiona sprawa - byłam przekonana, że to jakaś pomyłka (a szczerze mówiąc, miła niespodzianka, myślałam z początku, która jednak okazała się być tak naprawdę przyczyną późniejszych zmartwień). I rzecz jasna, po takim czasie wolałam dostać już coś innego niż niegdysiejsze zamówienie. Zmieniła się sytuacja życiowa i inne prywatne kwestie nawarstwiły się w nieco innym porządku niż przypuszczałam. Wszystko to spowodowało całkiem spory chaos, który do tej pory pozostaje nieuporządkowany, mimo że przesyłkę odebrałam już pięć miesięcy temu! Kursywa powodowana jest oczywiście faktem, że dziś dzień zdaję sobie sprawę dopiero, na którą z moich wiadomości otrzymałam odpowiedź. Na miły Bóg, TAK NIE MOŻNA! Przecież wystarczyło dołączyć małą notatkę z wyjaśnieniem, taki drobiazg w stylu: Szanowna Pani, oto odpowiedź na Pani zapytanie/prośbę skierowaną do mnie/nas wtedy a wtedy. Niby prosto, a jednak nadawca Poczty Wszechświatowej nie wpadł jeszcze na takie udogodnienie.

Podsumowując krótko, odkrywszy tę nieprzyjemną pomyłkę (tak, w moich oczach odpowiedź na wiadomość sprzed dwóch lat, gdy w moim życiu nie dzieje się znowu tak mało, jest niewątpliwie pomyłką), pomyślałam od razu, że problemem Poczty Wszechświata jest brak wyboru sposobu dostawy, że dysponują tam tylko opcją list ekonomiczny, i pomyślałam też, że co to by było za udogodnienie, gdyby wynajęli kuriera! Po zastanowieniu dochodzę jednak do wniosku, że problem leży głębiej. Nie do mnie należy na szczęście rozwiązywanie tegoż, pragnę wskazać tylko na pewne, liczne (sic!) niedoskonałości systemu.

______
Notatka wyjaśniająca:
To jest dokładnie to, o czym myślałyśmy piątkowego przedpołudnia dn. 7.11.14 r., siedząc z P. na jednej z ławek tylnej alejki parku miejskiego, po tym, jak panowie Strażnicy Miejscy oddalili się z ławki sąsiadującej z tą, której z ich powodu nie wybrałyśmy, a tym, jak - zdaje się - zaczął kropić deszcz-niedeszcz pośród spadających z drzew liści. Było też sporo małych robaków w naszych włosach, o zgrozo. Może P. wspomni kiedyś na to, gdy również napotka na przeszkody w posługiwaniu się Pocztą Wszechświata, czego jej i wszystkim innym użytkownikom Poczty oczywiście z całego serca NIE ŻYCZĘ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz