środa, 26 listopada 2014

Nic nierobienie

Jaki miły wieczór. Za oknem zimno jak diabli, a ja zanurzona w moim miękkim fotelu, opatulona ciepłym kocem, przeglądam sobie życiowe porady na Deonie, leniwie pozwalając myślom ważyć ten czy ów światopogląd, a samej tkwiąc sobie w bezpiecznym, zacisznym zawieszeniu. Popijając dopalacza. Czekając aż najdzie mnie ochota kontynuowania pracy nad Społeczeństwem konsumpcyjnym Baudrillarda. W międzyczasie zaglądam na Zalando i BonPrix, szukając sukienek, które sprawią, że poczuję się lepiej w swojej skórze i pocieszą po zawodzie miłosnym. A potem błądzę myślami po zajęciach i przypominam sobie o recenzji, którą mam napisać, dotyczącej publicznej debaty na temat stoickiego stylu życia. I tak sobie czas płynie. Środek tygodnia, godzina ani za wczesna, ani za późna, okolice 19-ej, doskonały czas na nic nierobienie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz