A zatem - no cóż - znów tu jestem. Powinnam była przybyć do mojego Bezzasadna dużo wcześniej. Moja kochana myślodsiewnia. Moja wyobrażona kraina. Hipisowskie bagno niepoukładanych myśli. Studnia emocji wydrążona daleko wgłąb ziemi, przebijająca jądro, zakończona po drugiej stronie planety we wzburzonych wodach Pacyfiku. Moje Bezzasadno. Zmiennokształtna, zakrzywiona forma przestrzeni. Ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz