sobota, 18 listopada 2017

Novum, powtarzam

Zawsze spoglądałam na świat spod przymkniętych powiek. Zbudowanych z tkanki strachu. Utkanych z lęków i bezzasadnych przesądów. Moich własnych. Nie mogę winić innych ludzi za to, że przyjęłam za własne ich wierzenia w ustalone scenariusze. Jeśli coś, to coś. Jeśli wszystko wygląda wspaniale, ale gdzieś tu mamy mały szkopuł, to przyłóżmy doń lupę - już nie taki mały ten szkopuł - zajmijmy się nim, zbadajmy jego naturę - powiększamy, roztrząsamy, powiększamy. Ta mała wada rozlewa się szalonym strumieniem na cały obraz. Nie jest już rysą na szkle. Jest czarną dziurą.

Wiedzieliśmy, że coś tu było nie tak!
To znaczy, ja wiedziałam, że tak będzie.

Nie. Ja sprawiłam, że tak będzie.

...stare dzieje.

Otwórz oczy. Zerwij ten strach. Otwórz się. Zajrzyj wgłąb siebie. Dotknij tego strachu. Ustępuje. Zaprasza cię do środka. Nic tam nie ma. Prócz ciebie. Dziewicze zakamarki. Jeśli tam dotarłaś, jesteś kimś innym. Oczy masz teraz szeroko otwarte. Spoglądają na ciebie. Zdziwienie? Determinacja? Ja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz