środa, 2 kwietnia 2014

Wypalanie

Z drugiej strony jestem w dziewiątym roku numerologicznym i wszystko mi się w tym roku kończy, więc i nie warto zaczynać niczego konkretnego - powiedziałam, patrząc na nieśmiało różowe pączki kwiatów, które pomęczą się na tym świecie li tylko kilka tygodni. Potem zaciągnęłam się zachłannie papierosem, tak, jak zawsze lubiłam o tym czytać, trochę romantycznie, trochę teatralnie, bo i myśli były nieco poetyckie w swym domniemanym tragizmie. Za chwilę dodałam, uściślając: powoli wypalają się uczucia, które przed chwilą, czyli przed wrześniem, były jeszcze szalenie silne, a jeśli coś mi wpada w ręce, a wiele mi wpada, bo przy niczym nie mogę się dłużej zatrzymać, to niezwykle szybko przychodzi mi to porzucić.

To wszystko prawda, niestety. Nawet moje tajemnice powoli przestają się mnie trzymać. To, że mam długi język, to jedno - ale tylko dla przyjaciół. W sumie gdyby nie oni... to pewnie dni stałyby się nocami. Boże, jak znaleźć lekarstwo, które byłoby środkiem doraźnym o działaniu długotrwałej, intensywnej terapii?

3 komentarze:

  1. Li tylko dwa cytaty bym tu dorzuciła. Nie na pochwałę palenia, ale ku przyjemnej refleksji. Pierwszy z Oscara Wilde'a: „Papieros jest doskonałym przykładem doskonałej rozkoszy. Sprawia przyjemność, a nie zaspokaja”. I drugi, autorstwa Gianrico Carofiglio: „Nie ma człowieka, który naprawdę przestałby palić. Palenie można rzucić co najwyżej na chwilę. Na całe dni. Albo miesiące, albo lata. Ale nikt tak naprawdę nie przestaje. Papieros zawsze będzie cię kusić. Niekiedy pojawia się ni stąd, ni zowąd we śnie, nawet pięć lub dziesięć lat po tym, jak "przestałeś". Czujesz wówczas, że palce dotykają bibułki, stukasz papierosem o blat biurka i słyszysz cichy, błogi dźwięk; czujesz, że masz w ustach filtr w kolorze ochry; słyszysz trzask zapałki i widzisz żółty płomień, niebieski u spodu. Czujesz wręcz, jak dym dociera do płuc, patrzysz, jak unosi się nad papierami, książkami, filiżanką kawy. Wtedy się budzisz. I myślisz, że jeden papieros, tylko jeden, nie zrobi przecież żadnej różnicy. Że mógłbyś go zapalić, bo nadal trzymasz na wszelki wypadek paczkę papierosów w szufladzie biurka albo w jakimś innym miejscu. Potem oczywiście zmieniasz zdanie; bo jeśli zapalisz jednego, zapalisz i drugiego, a potem jeszcze jednego i tak dalej, i tak dalej. Czasami się udaje, czasami nie. Tak czy owak w takich chwilach pojmujesz, że zwrot "przestać palić" to jedynie abstrakcyjne pojęcie”.

    OdpowiedzUsuń