Jestem szalenie zakochana. W tym roku było jednak tak wiele nic nieznaczących początków, że ten również wydaje się zagrożony. Z drugiej strony do tej pory w tych początkach byłam zwyczajnie niekonsekwentna, nie ciągnęłam niczego dalej, bo i po co, skakałam na następny kwiatek. Tym razem chodzi o człowieka. Świetnego człowieka. I tym razem samo życie nas rozdziela. I to na jakieś sto dni, a to tak wiele, tak wiele, tyle się może wydarzyć, tyle bitew można stoczyć, można stać się kimś innym albo zapomnieć.
Jestem też teraz niecierpliwa, popędliwa, chciałabym mieć już wszystko od razu podane. Niedobrze, niedobrze, niedobrze. Nie mogę się na niczym skupić. Tylko bym spała, w ostateczności przypominam sobie o konieczności spożywania posiłków. Ano bo też w ciągu ostatniego tygodnia wypiłam więcej wódki niż w ciągu całego życia łącznie. Nie z tego powodu, ale dni zaczynają mi się od dłuższego czasu zlewać w jedno. Zaczyna się.
:D
OdpowiedzUsuń