niedziela, 14 września 2014

Bezsilność

Dom i zagroda wysprzątane na błysk: żadnej warstwy kurzu, ubrania poskładane w kostkę, po dawnym burdelu na dnie szafy ani śladu, skarpetki zwinięte w parach, rozdzielone na te cieplejsze i te na teraz, książki znów poprzestawiane, układ kolorystyczny okazał się zupełnie niefunkcjonalny, więc teraz prezentują się na półkach według tematów, okładki w jedną stronę, tak, by nie przechylać głowy to w prawo, to w lewo, specjalna półka na pozycje jeszcze nieprzeczytane, zakupione gdzieś przy okazyjnej cenie, cała biżuteria posegregowana, przerzedzona, poskładana na specjalnych wieszakach w szafie, zaoszczędzone miejsce w szufladzie przeznaczone na inne duperele pałętające się do tej pory w różnych zakurzonych zakamarkach, martwa część pokoju, pusta ściana, przyozdobiona stymulującymi obrazami pełnymi słońca i zieleni, biurko prostopadle do okna, przodem do drzwi, jednocześnie tak, by nie blokować przepływu energii między drzwiami wejściowymi a balkonowymi.

No i, kurwa, co z tego. Jak widać, życia nie da się zreformować tak łatwo jak przestrzeni. Te wewnętrzne demony zalęgły się chyba gdzieś głębiej, w ścianach czy pod podłogą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz